Kampania nienawiści - hejt

ZWZ 05-03-16 13:48

Otodo czego prowadzi hejt i czym jest KOD - zachęcam do poczytania i przemysleń!!! Życzą prezydentowi Andrzejowi Dudzie śmierci. A #HejtStop wymownie milczy - niezalezna.pl "Walczymy z rasizmem, homofobią oraz każdą formą nienawiści pojawiającą się w przestrzeni publicznej. Zgłaszaj hejty na naszej platformie" - reklamuje się słynna inicjatywa #HejtStop. Ale nienawiści wobec prezydenta Andrzeja Dudy nie zauważa. Zaczepianie w Zgorzelcu mężczyzn o śniadej karnacji, napis na murze "Zabij Żyda", antysemickie napisy w Markach, a nawet... gazetka szkolna przestrzegająca przed "islamizacją Europy" - tym w ostatnim czasie zajmowali się uczestnicy akcji HejtStop, szeroko propagowanej w mediach i finansowanej m.in. z zagranicznych grantów. Obecnie mija prawie 20 godzin od wypadku prezydenta Andrzeja Dudy. Po incydencie przez internet - a szczególnie przez strony związane z KOD - przetoczyła się fala nienawiści i gróźb karalnych wobec głowy państwa. "Życzę mu śmierci w męczarniach" - to przykładowy wpis. Sympatycy KOD, co prezentowaliśmy, wygrażali prezydentowi, życzyli mu najgorszego, obrażali go - choć wypadek z jego udziałem naprawdę mógł skończyć się tragicznie. Tymczasem ani na profilu HejtStop na Facebooku, ani na Twitterze, tego skandalicznego zjawiska w ogóle nie zauważono. Problemem z pewnością nie jest dłuższy sobotni sen aktywistów. Dziś po godz. 10 na facebookowym profilu akcji zaprezentowano bowiem zdjęcie bloku w Środzie Wielkopolskiej, na którym napisano "Imigrantów zabiję". HejtStop to ogólnopolska akcja rozpoczęta wiosną 2015 r. W kampanii promującej inicjatywę brała udział m.in. ówczesna premier Ewa Kopacz, ówczesna minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska i ambasador Szwecji. Jak widać - była to akcja polityczna, a nie społeczna...

Ppp 05-03-16 22:56

DO REFLEKSJI!!!!! Marcin Makowski: skandaliczne komentarze do wypadku Andrzeja Dudy nie są dziełem przypadku Fala przerażających komentarzy po wypadku limuzyny z Andrzejem Dudą, zarówno ze strony internautów, znanych dziennikarzy oraz polityków, nie pozostawia wątpliwości. Mamy do czynienia z kolejną odsłoną wojny ideologicznej, która niedługo może się zamienić w wojnę domową. Albo przestaniemy popadać ze skrajności w skrajność, albo przegramy Polskę - pisze Marcin Makowski dla Wirtualnej Polski. Na przełomie średniowiecza i renesansu do słownika ekonomicznego trafiło prawo Kopernika-Greshama. W dużym skrócie głosiło, że zły pieniądz wypiera dobry, a ten, który pozostaje na rynku i nie jest gromadzony ze względu na realną wartość, ulega inflacji. W Polsce od ponad dekady mamy do czynienia z podobnym zjawiskiem, dotyczącym życia społecznego. Hejt wypiera dialog, emocje zastępują argumenty, polaryzacja poglądów - umiarkowanie. Obok anonimowych internautów, w awangardzie tego ruchu przodują coraz częściej politycy i dziennikarze. O tym, jak działa współczesne prawo Lis-Kuźniara dowiedzieliśmy się dobitnie po wypadku samochodu prezydenta Dudy. Obawiam się, że jako społeczeństwo, zabrnęliśmy już tak daleko, że pęknięcia ideowego nie da się załatać. Nienawiść została usprawiedliwiona autorytetem, a my zdziczeliśmy, jak plemiona walczące o ogień. Prokuratura bada okoliczności incydentu z udziałem pojazdu, którym jechał prezydent "Jaka szkoda, że nie było tej brzozy", "Niestety nic mu się nie stało", "Życzę mu śmierci w męczarniach", "Byłam gotowa całą emeryturę przeznaczyć na wieniec", "Pierwsze ostrzeżenie, drugiego nie będzie", "Lechu na Wawelu już się cieszył, a tu dupa zimna", "Szkoda, że nie przednia strzeliła", itd., etc. Tak wyglądała przytłaczająca większość komentarzy na oficjalnym profilu facebookowym Komitetu Obrony Demokracji po sobotniej informacji o wypadku limuzyny prezydenta Andrzeja Dudy. Wszystkie wpisy pod imieniem i nazwiskiem, przy zdjęciach niektórych osób "przypinki" z logo KOD. Żadnej próby tonowania emocji, temperowania języka, apelu, że być może w obliczu zagrożenia życia prezydenta RP - jaki by nie był - warto ugryźć się w język. Zamiast tego życzenia śmierci i kpina. Ten sam rechot, który słyszałem przed pałacem prezydenckim w 2010 roku, kiedy grupki zblazowanej młodzieży skandowały po śmierci Lecha Kaczyńskiego: "Jeszcze jeden, jeszcze jeden!". Analogiczny ton wypowiedzi dominuje na forach Gazety Wyborczej, Onetu, TVN24. Zero reakcji administracji, inaczej niż w przypadku blokowania komentarzy pod tekstami o imigrantach. Na pytanie jednego z publicystów, dlaczego tak się dzieje, Dominika Wielowieyska z "Gazety Wyborczej" odpowiedziała, że nie widzi powodu do histerii. Jeśli czyjś komentarz narusza standardy, należy go po prostu zgłosić do administracji. Proste, prawda? Co ciekawe, sam KOD odciął się od opinii na swojej stronie, ale nie dlatego, że są one skandaliczne, ale jak mówi jeden z regionalnych liderów: "dają paliwo szczujni". Pęknięta opona czy uratowana sarna? Głosujcie! Problem fali nienawiści, która przelała się przez niechętne rządowi media została po prostu zbagatelizowana. I zrobiły to te same środowiska, które z anonimowej hejtu "prawicy" potrafią pisać artykuły, potępiające w czambuł całe środowisko. Jak zresztą na Twitterze odparł Bartosz Wieliński, z "Wyborczej", prawdziwym problemem nie są groźby karalne kierowane pod adresem prezydenta, ale formułowane naprędce teorie o zamachu. Sama gazeta kilka godzin po wydarzeniu swoje teksty ograniczyła natomiast do relacjonowania emocji kierowców, oburzonych odcinkiem autostrady A4, zamkniętym na czas przeprowadzenia śledztwa. Fakt, że w każdym cywilizowanym państwie należałoby postąpić analogicznie, jest mniej istotny - ważne, że prezydent pokrzyżował plany na weekend. TVN urządza nawet internetową sondę: "Pęknięta opona w limuzynie prezydenta, uratowana sarna czy mistrz parkowania? Głosujcie na materiał tygodnia!". Uratowana sarna czy samochód z prezydentem w rowie. Co fajniejsze? Podobna znieczulica przestaje dziwić, jeśli uświadomimy sobie, skąd bierze źródło. Coraz liczniejsi internauci nie boją się dopisać nazwiska do hejtu, ponieważ uzyskują potwierdzenie własnej frustracji u osób publicznych, które od wielu lat konsekwentnie zrzucają maski dziennikarzy i polityków, zamieniając je na szaty agitatorów. "Dzięki Bogu nic się nie stało. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby samochód uderzył w brzozę" - pisze Tomasz Lis. "Przepraszam za autostradę " - komentuje Andrzej Nowak. "Dobrze, że nic się nie stało. Ale śledztwa się boję. Moja obecność na A4 w tej chwili jest przypadkowa" - dodaje Beata Tadla. "No to mamy kolejny wątek dla komisji smoleńskiej #OponaDudy" - ironizuje Jarosław Kuźniar. Jednym słowem powtórka z "jaki prezydent, taki zamach". Nic nas nie nauczyło piętno smoleńska. Śmierć to dzisiaj żart, kolejny mem, post na Facebooku albo Twitterze z głupim hashtagiem albo emotikoną. I to wszystko w kraju, który od 2003 roku przeszedł wypadek rządowego helikoptera MI-8 z premierem na pokładzie, katastrofę CASY w wyniku której śmierć poniosło 20 wysokich rangą oficerów wojsk powietrznych oraz bezprecedensową tragedię TU-154. Guma pękła Oczywiście, winy o których mówię, nie są jedynie domeną środowisk liberalnych i lewicowych. Pamiętam podobne niewybredne komentarze po tragedii z udziałem Bronisława Geremka. Przerażające teksty po śmierci Władysława Bartoszewskiego. Nigdy jednak nie wychodziły one poza szambo internetowych forów. Prawicowy politycy i publicyści nie mówili tym samym głosem w mediach, nienawiść przynajmniej starano się piętnować. Dzisiaj dla wielu dziennikarzy nie ma wielkiego znaczenia, jak ogromna dysproporcja panowała między tamtymi zrachowaniami prawicy, a "Kaczką po smoleńsku", "Zimnym Lechem", krzyżem z puszek i dzisiejszą jawną kpiną z wypadku prezydenta. Dlatego właśnie wybuch agresji i kpiarski ton ludzi pokroju Tomasza Lisa, którzy mienią się być niezależnymi dziennikarzami, nie dziwi. Jak może, skoro Jarosław Kuźniar, twarz kampanii "Hejt Stop" sam od lat pod każdym pretekstem dolewa oliwy do politycznego ognia. Przez lata rządziła nami w mediach i polityce grupa cyników, którzy nagle pozbawieni wpływów zdolni są jedynie do pożałowania godnych uszczypliwości. Jakby roztrzaskany samochód i śmierć kolejnego prezydenta była czymś lekkim, groteskowym. Na Facebooku błyskawiczną popularność zdobyło wydarzenie "Miesięcznica nieudanego zamachu na prezydenta Andrzeja Dudę". Dopisują się do niej wielkomiejscy intelektualiści, ludzie z "Krytyki Politycznej", KOD, młodzieżówka PO, literaci i poeci. Wszyscy ci, "z gorszego sortu". Dumni z niewinnego żarciku okołosmoleńskiego. Czy czują się lepsi, gdy eksplozję opony w opancerzonej limuzynie na środku autostrady z miejsca bagatelizują, jak gdyby chodziło o awarię szyberdachu? "Jeszcze nigdy jedna pęknięta guma nie wywołała tyle zamieszania" - piszą. Między kpiną a zamachem Mając na uwadze atmosferę, która panuje dzisiaj w Polsce, nie dziwi mnie, że część środowisk prawicowych od razu uderzyła w podniosłe tony. Język i egzaltacja może irytować, ale teoria o zamachu w każdym przypadku zagrożenia życia głowy państwa jest pierwszą hipotezą, którą należy jednoznacznie wykluczyć. W normalnych warunkach bowiem, opona która powinna być dodatkowo wzmocniona, nie może ani zawieść, ani zmienić trasy poruszającego się samochodu. A jednak do takiego incydentu doszło i tylko opanowanie kierowcy oraz otwarty teren sprawiły, że nie mówimy dzisiaj o tragedii, którą trudno sobie nawet wyobrazić. Gdyby podobna rzecz stała się w limuzynie Baracka Obamy, cała Ameryka zostałaby postawiona na nogi, a każdy dziennikarz, który w takich okolicznościach zacząłby kpić z losów prezydenta, wyjęty poza nawias swojego zawodu. Ale nie w Polsce, która coraz bardziej dziczeje, i coraz mniej możemy na to poradzić. Zła publicystyka wypiera dobrą - to dewiza panującego powszechnie prawa Lisa-Kuźniara. Jeśli każdy z nas, jakimś ponadludzkim wysiłkiem nie zmusi się do odrobiny powściągliwości, grozi nam wojna domowa. Dlatego dzisiaj interesem narodowym jest działanie na przekór prawicowej przesadzie i lewicowo-liberalnej kpinie z wartości. Mając na myśli wojnę, nie mówię o metaforze wewnętrznego sporu, tylko realnym konflikcie, podgrzewanym przez dobrze opłacanych i sytych cyników. Zresztą, jak zadeklarował prezydent Wałęsa w wywiadzie do "Die Welt", jeśli sytuacja się pogorszy, on w razie czego stanie na czele swoich hufców. Na prawicy liderów też nie zabraknie. Jedni ruszą do ataku za Boga i Naród, drudzy za Trybunał Konstytucyjny i Solidarność z Lechem. Finał tej bitwy może być tylko jeden, wszyscy przegrają Polskę. Czy to nas jeszcze rusza? Marcin Makowski dla Wirtualnej Polski Prezydent o incydencie z udziałem jego limuzyny: taka rzecz nie powinna się zdarzyć

Kodziarz 01-07-16 15:51

Przeciętny wyborca PO jest pracowity jak Tusk, wykształcony jak Bartoszewski uprzejmy jak Niesiołowski, obiektywny jak TVN24 i GW, prawdomówny jak Michnik, kulturalny jak Palikot, zorganizowany jak Pitera, przystojny jak Ćwiąkalski, skromny jak Wałęsa, kochliwy jak Sawicka, kobiecy jak Grodzka. Przeciętny wyborca PO stoi tam gdzie MAK, Anodina i Moskiewski Komsomolec, gdzie kiedyś stało PZPR, UB i NKWD.

PISiak to jest... 01-07-16 21:47

Przeciętny zwolennik PIS, wypowiadający się na forach jest osobą, której chyba ktoś za to płaci. Osobą, która najwyraźniej bezmyślnie wykonuje czyjeś polecenia służbowe, nie potrafiąca się temu sprzeciwić, ani nie potrafiąca samodzielnie myśleć. Osoba, która w wyniku braku inteligencji i wykształcenia nigdzie nie mogła znaleźć pracy i znalazła ją w charakterze najemnika działającego na forach internetowych i działa na czyjeś zlecenie. To osoba, której brak: wykształcenia; brak podstawowych znajomości z zakresu historii narodu polskiego; ekonomii; gospodarki; polityki; brak obycia w cywilizowanym społeczeństwie i ale nade wszystko totalnie brak jej kultury. To istota, która nie potrafi ani myśleć samodzielnie, ani wyciągać wniosków, ani analizować, ani słuchać ze zrozumieniem, ani czytać ze zrozumieniem, o czym czyta. To ktoś, kto nagminnie i w każdym niemal zdaniu, sformułowaniu, każdym fragmencie swojej wypowiedzi popełnia jakiś błąd ortograficzny, stylistyczny, interpunkcyjny, oraz rzeczowy. To osobnik idealnie wpisujący się w sposób działania partii liberalnej - mianowicie ostro i zdecydowanie atakujący swojego przeciwnika politycznego, oczywiście bez podawania jakichkolwiek logicznych argumentów, a posługująca się jedynie inwektywami, językiem wyjątkowo obraźliwym i dokuczliwym. To postać, która bezgranicznie ufa i wierzy mediom - telewizji Trwam, gazecie "Gazeta Polska", Radiu Maryja, internetowi, oczywiście mediom jedynie słusznym. /no ale jak ma nie wierzyć, skoro nie rozumie, o czym czyta, albo co słyszy/. Jest to ktoś, kto nadużywa określenia psycholog, psychiatra, kaczor, kaczyzm, oszołomy, ciemnogród, plebs, katole, czarna mafia, tępić, zabić, zniszczyć, zamknąć w psychiatryku , wiochmeni, i nie ma absolutnie żadnego szacunku dla osób starszych, które walczyły o ten kraj. To jest ktoś, kto nie ma pojęcia o polskiej racji stanu, nie zna się kompletnie na geopolityce i stosunkach międzynarodowych. Jest to ktoś kompletnie nieświadomy tego, jakie nasz kraj - Polska - posiada ogromne wartości i bogactwa na tle innych krajów, a te wartości to demokracja, etyka, pracowitość, zaradność, sumienność, dokładność, wszelkie zdolności, zasobność we wszelkiego rodzaju bogactwa naturalne, takie jak węgiel, gaz, miedź, źródła geotermalne i wody mineralne - i nie rozumie, co może wynikać z mądrego wykorzystania tego wszystkiego dla jednego celu, jakim jest dobro wspólne wszystkich Polaków. Wreszcie jest to ktoś, kto działa, jakby był w stanie omamienia, hipnozy, agresji, buntu, wściekłości. Jest to osoba, która przyjmuje za pewnik stuprocentowy, że zwolennik partii PO jest na pewno ateistą, a tych należy wytępić, tak samo jak każe Rydzyk Ale już nie mówi tego samego o osobach, które pluły oraz oddawały mocz i rzucały kałem w tablicę upamiętniającą Smoleńsk przed pałacem prezydenckim. Mało tego, z rozbrajającą radością przyjąłem do wiadomości, że jest to osoba, która przywłaszcza sobie część mojego autorskiego tekstu i cytuje go we fragmentach, ale tym razem przeciwko zwolennikom partii PO /bardzo zabawne i tylko potwierdza to, że taka osoba nie jest w stanie nic samodzielnie wymyślić/. To wreszcie jest ktoś, kto jest pewny, że niniejszy tekst powstał w wyniku działania samego Donalda Tuska, bądź jego jak to nazywa - sekty - oraz, że nawet jeżeli ten tekst powstał w innych okolicznościach, to na pewno był inspirowany przekonaniami Pełowców, itp.. Osoba ta często posługuje się nickiem o zabarwieniu emocjonalnym...

Jbv 02-07-16 20:47

Powyższa charakterystyka pasuje wypisz wymaluj do "kici" we wszystkich jej wcieleniach, czyli nie jest tylko pro PIS-owska, ale i jest PSL-owska, bo jest po prostu sprzedajna...

A.K. 05-09-16 22:23

Jbv, psie Sabo i wszyscy hejterzy!!!! nie idźcie tą drogą, nie idźcie tą drogą.



Wróć do tematów

Adres tej witryny: https://jablonowopomorskie.istrefa.com

istrefa gmina Jabłonowo Pomorskie | istrefa powiat brodnicki | istrefa kujawsko-pomorskie | istrefa Polska

Jabłonowo Pomorskie - miasto, gmina miejsko-wiejska, powiat brodnicki, województwo kujawsko-pomorskie - portal lokalny
Kod pocztowy: 87-330


Info

  • Strona nie wymaga rejestracji ani logowania.
  • Każda nowa wypowiedź jest anonsowana na stronie głównej.

Szukaj...


Zgłoś problem...

Zgłoś problem techniczny związany z działaniem portalu.

Zgłoś problem